Logo
Wydrukuj tę stronę

Powinniśmy się szczepić

Rozmowa z Ryszardem Kępą – specjalistą chorób zakaźnych, Kierownikiem Oddziału Chorób Wewnętrznych i Zakaźnych w Szpitalu Tymczasowym przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Legnicy, a jednocześnie konsultantem z ramienia Naczelnej Izby Lekarskiej w zespole ministerialnym ds. szczepień ochronnych oraz konsultantem Izby Lekarskiej w Europejskiej Agencji Leków.

Spotykamy się w Szpitalu Tymczasowym. Wczoraj [3 sierpnia 2021 r.] w Legnicy było tylko 8 potwierdzonych zakażeń. Czy ten szpital jest zatem potrzebny?
- To jest szpital rezerwowy dla całego Dolnego Śląska. Mimo tych optymistycznych statystyk, stale przybywa osób zakażonych i na przykład w tej chwil czekam na pacjenta z Jawora. Wydaje się, że zakażonych w skali kraju jest niewielu, bo wczoraj było ich 164, ale jak porównamy te wielkości z danymi z poprzedniego tygodnia, to zauważymy dwukrotny wzrost. Skoro w Holandii, Wielkiej Brytanii, Portugalii i Hiszpanii jest po kilka tysięcy zakażeń dziennie, to patrząc statystycznie, trudno oczekiwać, że do nas ta fala nie dojdzie. Dlatego ten szpital jest nam potrzebny. Musimy być przygotowani.


Wielu Polaków wyjechało za granicę na urlop. Czy to oznacza, że powinniśmy się już bać?
- Powinien bać się ten, kto się nie zaszczepił. To już pewne, że wszystkie cztery szczepionki chronią przed zakażeniem, a jeżeli już do niego dojdzie, to ma ono łagodny przebieg i chorzy nie wymagają hospitalizacji.


Czy legniczanie chętnie się szczepią?
- Statystycznie jesteśmy w czołówce Dolnego Śląska i mamy około 50% zaszczepionych. Jest to niezły wynik, ale trudno powiedzieć, że mamy odporność populacyjną. Do tego wymagane jest 70-80% zaszczepionych.


A czy te szczepionki chronią nas przed nową wersją wirusa o nazwie Delta?
- Szczepionki, które stosujemy, podlegają ciągłym badaniom – tak, jak większość leków. Gdy wprowadza się nowe leki, to po ich rejestracji nadal się je bada. Skład zarejestrowanych szczepionek przeciwko Covid-19 jest niezmienny, co oznacza, że od początku szczepimy się takim samym preparatem, który został dopuszczony do użytku kilka miesięcy temu. I wiemy, że ten sam skład chroni nas przed różnymi wariantami SARS-CoV-2. Także bezwzględnie powinniśmy się szczepić.
Warto powiedzieć, że w gronie wszystkich zaszczepionych osób, tworzących personel naszego szpitala, nikt poważnie nie zachorował, wykazując objawy, które wymagałyby specjalistycznego leczenia. Niewątpliwie jest to dowód na skuteczność szczepionki.
Często podaję przykład Izraela, który jest krajem młodym, walczącym o swoją niepodległość, który jako pierwszy na świecie osiągnął odporność populacyjną. Świadczy to o tym, że w sposób jasny uznają, że to może chronić ich naród przed konsekwencjami koronawirusa. Wysoki odsetek osób zaszczepionych to również pewna gwarancja powrotu do normalności, sprzed czasów pandemii.


Mówi się jednak o tym, że w Izraelu będzie podana dodatkowa dawka szczepionki. Czy w Polsce też powinniśmy się z tym liczyć?
- Cały czas trwają prace nad szczepionkami. Po roku zbadamy, jaki poziom przeciwciał mają osoby zaszczepione i ocenimy, ile ich potrzebuje organizm, żeby uznać go za chroniony. Jeżeli okaże się, że trzeba się doszczepić, to być może będzie to jedna dawka na przykład za pięć lat lub będzie podobne jak z grypą i co roku będziemy mieli szczepionkę przeciwko innemu wariantowi koronawirusa. Trudno dzisiaj wyrokować w tej sprawie.


A czy warto zrobić sobie test sprawdzający ilość przeciwciał?
- Można to zrobić, ale nie zachęcam. Te badania trzeba w bardzo umiejętny sposób zinterpretować. Nie jest prawdą, że ktoś, kto ma więcej przeciwciał jest bardziej chroniony od tego, kto ma ich mniej, ponieważ są dwa rodzaje odporności. Jedna jest to tzw. odporność humoralna zależna od przeciwciał. Druga to odporność komórkowa zależna od naszych komórek żernych, takich jak makrofagi, fagocyty czy tzw. „naturalni zabójcy” (NK), które tworzą naszą pierwszą linię frontu. Nierzadko zdarza się tak, że te własne, specyficzne komórki unieszkodliwiają drobnoustroje chorobotwórcze takie jak wirusy i nie ma wtedy żadnej potrzeby uruchamiana odporności humoralnej (powstawanie przeciwciał).


Jak ocenia pan to, że obecne łagodzenie obostrzeń, wprowadzane rządowymi rozporządzeniami, dopuszcza organizację wesel a nie pozwala zorganizować np. walnego zgromadzenia spółdzielni?
- Jako lekarz specjalista chorób zakaźnych, zajmujący się leczeniem ciężko chorych na Covid-19 uważam, że w pomieszczeniach zamkniętych, w sytuacji, gdy nie ma stuprocentowej pewności, że będziemy w stanie zachować środki ostrożności – przede wszystkim odpowiedni dystans między uczestnikami – wszelkie zgromadzenia powinny być zakazane. Nie znam podstaw decyzji rządowych w kwestii wesel, ale proszę, żebyśmy wszyscy pamiętali, że nadal mamy stan pandemii – nikt go nie odwołał. Dlatego zgromadzenia w pomieszczeniach zamkniętych absolutnie nie powinny się odbywać. Szczególnie teraz, gdy wiemy już, że następna fala nadejdzie.

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmowa odbyła się 4 sierpnia 2021 r.