Spotkanie z Katarzyną Georgiou - wywiad

Wywiad z naszym gościem Kasią Georgiou, która w ubiegły piątek odwiedziła Spółdzielczy Dom Kultury "Kopernik"

 

 

Do SDK "Kopernik" w ramach cyklu spotkań "Miejsce ludzi i opowieści" zawitała nietuzinkowa postać - wiedźma Katarzyna Georgiou. Jak na wiedźmę przystało, Georgiou żyje w harmonii z naturą w wiejskiej chatce otoczonej zielarskim ogrodem, robi "eliksiry" i amulety, gromadzi wiedzę przodków, pisze księgi i służy swoim gościom poradą. Słowiańska wiedźma z indiańskimi mądrościami tworzy także poezje i jest animatorką kultury.

 

Określasz się wiedźmą, pewnie wiele osób się zastawia, czym się zajmuje współczesna wiedźma?

Współczesna wiedźma przede wszystkim jest mądrą kobietą, korzysta z całego zasobu wierzeń przodków i ich mądrości, dopatruje się piękna w normalnym życiu, w przyrodzie. Ja to nazywam magią życia codziennego. W tym naszym zabieganym świecie, gdzie gonimy za pieniądzem, żyjemy w paradygmacie strachu, tak naprawdę bardzo ważne jest, aby umieć się zatrzymać i dostrzegać te małe piękne rzeczy. Dostrzegać naszych braci najmniejszych, bo oni do nas mówią i pokazują nam pewne swoje zachowania. Indianie nauczyli mnie jak korzystać z tego.

Z tego co wiem to jesteś indiańską wiedźmą?

Byłam w Kanadzie na wyspie Manitoulin. Tam od Indian z plemienia Ojibway pobierałam nauki. Przez dobrych parę lat do nich jeździłam i uczyłam się różnych rzeczy np.: koła medycznego, jak robić dreamcatchery - czyli łapacze snów, jak korzystać z mądrości zwierząt i roślin, uczestniczyłam w Pow Wow - czyli takich celebracjach życia między plemiennego, uczestniczyłam w ceremoniach Szałas Potu - świętej fajki, okadzania, ceremonii powitania słońca.

Czyli jesteś takim medium między rodzimymi Indianami a dzisiejszym polskim społeczeństwem?

Tak, po prostu dzielę się tym, co tam usłyszałam. Są także silne powiązania indiańsko-słowiańskie. W tej chwili jestem w takiej podróży po słowiańskości, właśnie ze względu na to, co tamci Indianie mi powiedzieli. A powiedzieli mi, że Słowianie tak jak Indianie zostali strażnikami ziemi na swojej półkuli. Indianie nauczają, że ziemia nienależny do nas, tylko do naszych nienarodzonych dzieci. My mamy ją tylko w dzierżawie od przeszłych pokoleń i mamy ją oddać naszym dzieciom w stanie lepszym, niż wzięliśmy ją od naszych rodziców. Okazuje się, że Słowianie również są bardzo blisko matki ziemi, tylko że bardziej poszli w totemiczność roślin. Jest to równie fascynująca podróż w odkrywaniu naszych korzeni, naszej kultury, języka, alfabetu. Przecież my mamy wspaniały alfabet głagolice.

Wspominałaś o braciach mniejszych, kogo miałaś na myśli?

Zwierzęta, rośliny bo my wszyscy jesteśmy ze sobą powiązani. Indianie mnie uwrażliwili na taki totemiczny aspekt naszych braci mniejszych, więc korzystam z tych mądrości. Na przykład lisa, wilka, borsuka, kaczek, jak one się pojawiają w moim życiu i tak bardzo akcentując swoją obecność, to ja się Wedy zastanawiam, co one chcą mi powiedzieć i rozpatruje pod kątem totemiczności danego zwierzęcia. Np. lis uczy nas jak dopasować się do środowiska, tak zwany „Shape Shifting”, czyli zmiana swojej fizjonomii w zależności od miejsca, w którym ma się przebywać i sytuacji jaką się zastało. Bardzo często kiedy mamy problemy w życiu z innymi ludźmi, nie dogadujemy, to trzeba się zachować jak lis. Tak troszeczkę z podstępem, troszeczkę pójść na kompromis, troszeczkę przysiąść na łapach i przeczekać, zanim zacznie się dalej robić swoje.

A czy współczesna wiedźma też ma jakieś tajemne księgi, tworzy jakieś eliksiry np. zdrowotne?

No pewnie! Współczesna wiedźma przede wszystkim jest też zielarką, ponieważ zioła są jak suplementem diety. Są bardzo potrzebne w dostarczaniu różnych mikro elementów do organizmu. Ja na przykład mam przepiękną łąkę w swoim wiejskim domu, ponad hektar, gdzie rosną zioła. Zbieram je, suszę i uczę ludzi komponować z nich różne mieszkanki np. herbaciane.

Czyli organizujesz takie warsztaty?

Nie. Przy okazji rozstawiania wiedźmińskiego kramu z książkami, robię również część edukacyjną o ziołach.  Można u mnie się także napić herbaty. Różnych ludzi zaskakuje na przykład herbata z przewagą lawendy. Jest to bardzo ciekawy smak,  ale przede wszystkim ma właściwości uspakajające i bardzo dobrze wpływa na stonowanie emocji.

Czy każdy kto zapuka do twojej wiedźmińskiej chaty może liczyć na pomoc, dostanie jakąś poradę na nurtujące go zagwozdki?  

Dostanie, dostanie. To się zawsze odbywa na takiej zasadzie, że ten kto ma do mnie trafić, ten trafia. Ja nikogo specjalnie nie zapraszam, nikogo nie obarczam moją wiedzą, natomiast jeżeli ktoś mnie znajdzie, to zawsze dostanie odpowiedź na to z czym przychodzi.

 

Wywiad przeprowadził: Dawid Stefanik. Oryginalnie na portal tulegnica

Powrót na górę